Długie audiobooki Długie audiobooki

Jak zamienić 400 stron książki w doświadczenie dźwiękowe?

Trzysta stron leży na stoliku nocnym od dwóch miesięcy. Zakładka nadal tkwi gdzieś przy stronie 47, wieczorem oczy zamykają się po kilku akapitach, a rano znowu nie ma czasu. A gdyby tę samą historię zabrać na spacer? Włączyć podczas jazdy samochodem, gotowania albo półgodzinnego dojazdu do pracy? Książka nie stałaby się krótsza. Zmieniłaby tylko sposób, w jaki wpuszczasz ją do swojego dnia. I właśnie tutaj zaczyna się magia audiobooka: tekst przestaje być wyłącznie szeregiem liter, a dostaje głos, tempo, oddech, emocje, a czasem również muzykę, aktorów i cały świat dźwięków.

Czego dowiesz się z artykułu?

  • Co właściwie dzieje się z książką, kiedy zostaje audiobookiem;
  • czy słuchanie może być równie skutecznym sposobem poznawania historii jak czytanie;
  • co badania naukowe mówią o rozumieniu tekstu słuchanego;
  • jak głos lektora zmienia odbiór bohaterów i narracji;
  • czym różni się klasyczny audiobook od słuchowiska i superprodukcji;
  • jakie naprawdę długie książki można znaleźć w Audiotece.

Co warto wiedzieć o słuchaniu długich książek w formie audiobooka?

Pierwsza rzecz, którą warto sobie uświadomić? Audiobook nie sprawia, że długa książka przestaje być… długa. Nadal trzeba przejść przez wszystkie sceny, dialogi, opisy i zwroty akcji. Różnica polega na tym, że nie musisz wygospodarować dla nich osobnej przestrzeni przy biurku czy w fotelu.

Kilka godzin audio można rozłożyć na fragmenty dnia, które wcześniej nie nadawały się do czytania. Czterdzieści minut w autobusie, spacer z psem, trening, porządki w mieszkaniu czy długa trasa samochodem nagle mogą stać się kolejnymi rozdziałami powieści.

I to właśnie ten powód, dla którego książka mająca kilkaset stron może w wersji audio wydawać się mniej onieśmielająca. Nie patrzysz ciągle na grzbiet i nie zastanawiasz się, ile jeszcze zostało. Słuchasz jednej sceny, potem kolejnej, a pewnego dnia orientujesz się, że historia, na którą miesiącami nie było wcześniej czasu, nagle dobiegła końca.

Co dzieje się w głowie, kiedy zamiast czytać, słuchamy?

Pytanie o to, co nam dają audiobooki, zainteresowało również naukowców. W badaniu Beth Rogowsky, Barbary Calhoun i Pauli Tallal z 2016 roku (1) 91 dorosłych uczestników losowo przydzielono do trzech grup. Jedni czytali fragment książki w formie e-booka, drudzy słuchali tego samego materiału jako audiobooka, a trzeci jednocześnie czytali i słuchali. Następnie sprawdzano rozumienie treści bezpośrednio po kontakcie z materiałem oraz zapamiętanie po dwóch tygodniach.

Rezultat? Badacze nie stwierdzili istotnych statystycznie różnic pomiędzy trzema sposobami odbioru – ani w bezpośrednim rozumieniu, ani w późniejszym zapamiętaniu. Warto zachować właściwe proporcje: eksperyment nie oznacza, że słuchanie oraz czytanie będą miały identyczny wpływ na każdego człowieka i w przypadku każdego rodzaju tekstu. Pokazuje jednak, że w określonych warunkach audiobook wcale nie musi oznaczać gorszego przyswajania treści.

To dobra wiadomość dla każdego, kto po godzinie słuchania nadal ma gdzieś z tyłu głowy pytanie: „czy ja właściwie przeczytałem tę książkę?”. Może lepiej zapytać: czy poznałem tę historię, zrozumiałem ją i coś ze mną zrobiła?

Jak słuchanie audiobooków wpływa na mózg?

Odbyło się jeszcze jedno ciekawe badanie z 2019 roku (2). Fatma Deniz, Anwar Nunez-Elizalde, Alexander Huth i Jack Gallant z University of California w Berkeley wykorzystali funkcjonalny rezonans magnetyczny, obserwując aktywność mózgu, gdy uczestnicy słuchali oraz czytali te same historie.

Okazało się, że choć początkowe drogi przetwarzania bodźca są oczywiście inne – oczy odbierają zapis, a uszy dźwięk – sposób reprezentowania znaczenia był bardzo podobny w większości obszarów kory odpowiedzialnych za semantykę. Modele stworzone na podstawie reakcji mózgu podczas jednej formy odbioru potrafiły przewidywać reakcje podczas drugiej. Autorzy uznali, że semantyczna reprezentacja języka jest w dużej mierze niezależna od tego, czy informacja dociera do człowieka w formie pisanej, czy mówionej.

Innymi słowy: droga do historii może być inna, ale znaczenie dociera bardzo podobne. I to chyba najlepsza odpowiedź na odwieczny spór o to, czy audiobook jest “prawdziwą” książką.

Znaczenie lektora

Spróbuj przeczytać na głos jedno zdanie: „Naprawdę tu przyszedłeś?”. Może zabrzmieć jak zaskoczenie, pretensja, ulga, strach, flirt – i to bez zmiany nawet jednego słowa! Dokładnie tak to działa w przypadku audiobooków – głos jest ważny, bo stanowi dodatkową warstwę interpretacji. Lektor decyduje o pauzie przed odpowiedzią, przyspiesza podczas nerwowej sceny, zwalnia w chwili refleksji, odróżnia bohaterów barwą głosu i podkreśla ironię tam, gdzie na papierze zdradza ją dopiero kontekst. Dobry narrator nie powinien zastępować wyobraźni słuchacza, ale może dawać jej impulsy, których druk sam w sobie nie posiada.

W przypadku trzydziesto-, czterdziesto- czy pięćdziesięciogodzinnego audiobooka głos lektora staje się znajomy. Towarzyszy Ci przez kilka tygodni, wraca każdego ranka w samochodzie albo wieczorem w słuchawkach. Bohaterowie zaczynają mieć konkretne brzmienie, a wejście do książki po przerwie wymaga czasem zaledwie kilku zdań. To trochę jak uruchomienie kolejnego odcinka bardzo długiego serialu – tyle że cała scenografia nadal powstaje w Twojej głowie.

A co, jeśli jeden głos to za mało?

Klasyczny audiobook zazwyczaj opiera się na jednym narratorze lub niewielkiej liczbie głosów. Jest jednak drugi poziom wejścia w historię: słuchowiska i superprodukcje. W ich przypadku bohaterowie mogą otrzymywać osobnych aktorów, a tekstowi towarzyszą efekty przestrzenne, muzyka, dźwięki otoczenia i specjalnie zbudowana reżyseria audio. Dobrym przykładem są „Bracia Karamazow” Fiodora Dostojewskiego czy „Filary Ziemi” Kena Folletta.

Książka ma 800 albo 1000 stron? Tym lepiej! TOP audiobooki najdłuższe do przesłuchania

W Audiotece można znaleźć książki, które zamieniają się w naprawdę imponujące maratony słuchania. Jakie tytuły polecamy na wiele baaaardzo długich sesji słuchania?

„Shōgun”, James Clavell – 51 godzin i 40 minut

Jedna z tych historii, przy których słowo „epicka” naprawdę jest na miejscu. Angielski żeglarz John Blackthorne trafia do Japonii na przełomie XVI i XVII wieku i zostaje wciągnięty w świat politycznych intryg, walki o władzę i kultury całkowicie odmiennej od tej, którą znał. Polskie wydanie audio czyta Andrzej Hausner. Ponad 50 godzin słuchania? Może wydawać się zadaniem ponad siły, ale uwierz nam: wystarczy pierwsze pół godziny, w zostaniesz wciągnięty bez reszty.

„To”, Stephen King – 54 godziny i 1 minuta

Derry można opuszczać i wracać do niego przez wiele tygodni. „To” Stephena Kinga trwa w wersji czytanej przez Leszka Filipowicza 54 godziny i 1 minutę. W tej powieści dziecięca przyjaźń, dorosła pamięć i nadnaturalny horror rozciągają się na dwie płaszczyzny czasowe. Przy takim rozmiarze książki głos narratora może działać jak nić prowadząca przez ogromną liczbę bohaterów, retrospekcji i powracających motywów.

„Bastion”, Stephen King – 47 godzin i 52 minuty

Jeżeli ponad pięćdziesiąt godzin „To” to za mało Kinga, jest jeszcze „Bastion”. Apokaliptyczna powieść o świecie zdziesiątkowanym przez epidemię trwa 47 godzin i 52 minuty w wykonaniu Marcina Popczyńskiego. Wielka liczba postaci i stopniowo rozszerzająca się skala wydarzeń sprawiają, że to książka, w którą nie tyle się „wpada”, co powoli wprowadza.

„Nędznicy”, Victor Hugo – 55 godzin i 54 minuty

Pełna wersja „Nędzników” w interpretacji Marka Walczaka trwa 55 godzin i 54 minuty. Jean Valjean, Javert, Fantyna, Kozeta, paryskie barykady, polityka, bieda, moralność, miłość i ogromne dygresje Victora Hugo – tutaj niczego nie trzeba upychać w dwugodzinnej adaptacji filmowej. Można naprawdę zamieszkać w tej opowieści na dłużej. W przypadku klasyki format audio może okazać się nieoczekiwanie dobrym wejściem – monumentalna książka przestaje wyglądać jak projekt wymagający kilku wolnych weekendów. Staje się historią, do której codziennie wraca się na kilkadziesiąt minut.

„Hrabia Monte Christo”, Alexandre Dumas – 46 godzin 46 minut

W dostępnej w Audiotece wersji czytanej przez Marka Walczaka „Hrabia Monte Christo” trwa 46 godzin i 46 minut. O czym to jest? Edmund Dantès zostaje niesłusznie uwięziony, zdobywa wiedzę i majątek, a następnie wraca pod nową tożsamością, żeby rozliczyć ludzi odpowiedzialnych za zniszczenie jego życia. To wręcz modelowy materiał na długie słuchanie. Dumas publikował powieść w odcinkach, opierając ją na kolejnych zwrotach akcji, tajemnicach i spotkaniach postaci. W formacie audio ten mechanizm nadal działa: „jeszcze jeden rozdział” bardzo łatwo zamienia się w „skoro już idę, zrobię jeszcze jedno okrążenie parku”.

„Lód”, Jacek Dukaj – 52 godziny 7 minut

Ponad 52 godziny nagrania sprawiają, że „Lód” jest propozycją dla osób szukających historii, w której można zanurzyć się na wiele dni. Jacek Dukaj tworzy alternatywną wersję początku XX wieku: I wojna światowa nigdy nie wybuchła, Królestwo Polskie pozostaje pod władzą cara, a Europę i Azję skuwa tytułowy lód. Główny bohater, matematyk i hazardzista Benedykt Gierosławski, wyrusza Koleją Transsyberyjską na poszukiwanie zaginionego ojca. Jego podróż szybko przeradza się w rozbudowaną opowieść pełną politycznych intryg, naukowych koncepcji, metafizyki i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wymagający język powieści zyskuje dodatkową wyrazistość dzięki interpretacji Filipa Kosiora.

„Droga królów. Tom 1”, Brandon Sanderson – 44 godziny 55 minut

Niemal 45 godzin trwa pierwszy tom „Archiwum Burzowego Światła”, jednej z najbardziej rozbudowanych współczesnych sag fantasy. Brandon Sanderson zabiera słuchaczy do Rosharu – świata nawiedzanego przez niszczycielskie burze, w którym magia, pradawne tajemnice i brutalne konflikty tworzą tło dla losów kilku pozornie niezwiązanych ze sobą bohaterów. W centrum historii znajdują się między innymi żołnierz próbujący ocalić swoich ludzi, młoda badaczka uwikłana w niebezpieczny plan oraz arcyksiążę, którego prześladują tajemnicze wizje. Sanderson stopniowo odsłania zasady działania tego świata, rozwija kolejne wątki i prowadzi je ku epickiemu finałowi.

„Księgi Jakubowe”, Olga Tokarczuk – 40 godzin 44 minuty

„Księgi Jakubowe” to ponad 40 godzin podróży przez wielokulturową Europę XVIII wieku. Olga Tokarczuk opowiada o Jakubie Franku – charyzmatycznym przywódcy religijnym, którego działalność wywołuje spory, budzi nadzieje i wpływa na życie całych społeczności. Na kartach powieści spotykają się różne języki, religie i obyczaje, a wydarzenia historyczne przeplatają się z osobistymi losami dziesiątek postaci. Rozbudowana fabuła prowadzi przez szlacheckie dwory, plebanie, żydowskie domy i miasta dawnej Rzeczypospolitej. To opowieść nie tylko o konkretnym człowieku i jego wyznawcach, lecz także o władzy, wierze, wolności oraz mechanizmach kształtujących historię. Audiobook został przygotowany w formie wielogłosowej interpretacji.

„Shantaram”, Gregory David Roberts – 39 godzin 42 minuty

Prawie 40 godzin nagrania wystarcza, aby na długo przenieść się do pełnego kontrastów Bombaju. „Shantaram” opowiada o australijskim uciekinierze, który po wydostaniu się z więzienia trafia do Indii. Próbuje rozpocząć nowe życie, ale szybko zostaje wciągnięty w świat slumsów, przestępczych interesów i bombajskiej mafii. Na jego drodze pojawiają się zarówno niebezpieczni gangsterzy, jak i ludzie, z którymi połączą go głębokie przyjaźnie. Ważnym bohaterem jest tutaj również sam Bombaj – pełen skrajności, zapachów, kolorów i nieustannego ruchu. Fabuła została zainspirowana doświadczeniami Gregory’ego Davida Robertsa, co dodatkowo wzmacnia jej intensywny charakter. Filip Kosior prowadzi słuchaczy przez tę rozbudowaną historię w sposób, który pozwala dobrze wyczuć zarówno tempo gangsterskich wydarzeń, jak i bardziej osobiste momenty.

Długi audiobook nie jest zadaniem do wykonania

Przy bardzo obszernej książce łatwo od razu myśleć kategoriami wysiłku. Dziewięćset stron może wydawać się sporym zobowiązaniem, na które trzeba znaleźć odpowiednio dużo czasu, utrzymać regularne tempo i konsekwentnie zmierzać do końca. Audiobook pozwala podejść do takiej historii znacznie swobodniej, bo nie wymaga osobnego bloku czasu zarezerwowanego wyłącznie na czytanie. Można słuchać przez pół godziny w drodze do pracy, wrócić do książki następnego dnia podczas spaceru, a kolejny fragment zostawić na wieczór. W ten sposób nawet bardzo długa powieść staje się czymś, co naturalnie wpisuje się w codzienny rytm, zamiast projektem, który trzeba jak najszybciej ukończyć.

Dodatkowo sposób słuchania można dopasować do własnych potrzeb i rodzaju książki. Aplikacja Audioteki pozwala regulować tempo od 0,5x do 2,0x, dzięki czemu przy bardziej wymagającej klasyce można zwolnić, a przy dynamicznym thrillerze wybrać szybsze tempo, jeśli nadal pozwala ono komfortowo śledzić fabułę. Przydaje się również funkcja automatycznego zatrzymania odtwarzania po określonym czasie, szczególnie podczas słuchania przed snem, a możliwość pobrania audiobooka offline pozwala kontynuować historię także bez dostępu do internetu. Najważniejsze jest jednak to, że nie trzeba podporządkowywać się długości nagrania. Jeśli historia wciąga, kilkadziesiąt godzin przestaje wyglądać jak przeszkoda i zaczyna oznaczać po prostu więcej czasu spędzonego w świecie, do którego chce się wracać.

Czy można „zgubić się” w audiobooku?

Podczas słuchania audiobooka może zdarzyć się moment, w którym uwaga odpłynie i po kilku minutach zorientujemy się, że nie do końca wiemy, co wydarzyło się w historii. Nie jest to jednak problem charakterystyczny wyłącznie dla audiobooków – podobnie bywa podczas tradycyjnego czytania, kiedy wzrok przesuwa się po kolejnych akapitach, a myślami jesteśmy już zupełnie gdzie indziej. Słuchanie również wymaga koncentracji, dlatego szczególnie rozbudowanych powieści nie zawsze warto łączyć z czynnościami, które same pochłaniają dużo uwagi. Pisanie ważnej wiadomości, wykonywanie obliczeń czy intensywna praca przy jednoczesnym śledzeniu wielowątkowej fabuły mogą sprawić, że część historii zwyczajnie nam umknie.

Znacznie lepiej sprawdzają się czynności wykonywane niemal automatycznie, takie jak spacer, jazda dobrze znaną trasą, gotowanie prostego posiłku czy odpoczynek przed snem. W takich sytuacjach audiobook pozwala wykorzystać czas, w którym ręce lub wzrok są zajęte, ale umysł nadal może swobodnie podążać za opowieścią. Warto przy tym obserwować własne przyzwyczajenia, ponieważ każdy słuchacz koncentruje się trochę inaczej. Jedna osoba bez problemu będzie podczas biegania śledzić skomplikowaną sagę fantasy, inna wybierze wtedy dynamiczny kryminał, a wymagającą klasykę pozostawi na spokojny wieczór. Nie istnieje więc jeden właściwy sposób słuchania – najlepiej znaleźć taki moment i rytm, w których historia rzeczywiście ma szansę przyciągnąć całą naszą uwagę.

Zrób eksperyment: daj książce pierwsze 30 minut

Jeśli do tej pory audiobooki Cię nie przekonały, nie warto zaczynać od ambitnego planu słuchania kilku książek miesięcznie. Lepiej potraktować pierwsze spotkanie z tym formatem jak prosty eksperyment. Wybierz historię, którą naprawdę chcesz poznać, załóż słuchawki i daj jej około pół godziny w możliwie spokojnych warunkach. Dobrym momentem może być spacer albo odpoczynek wieczorem, kiedy nie trzeba jednocześnie odpowiadać na wiadomości, wykonywać kilku obowiązków naraz czy kontrolować co chwilę ekranu telefonu. Na początku warto też zostać przy naturalnym tempie nagrania i po prostu przyzwyczaić się do głosu lektora oraz rytmu opowieści.

Po kilkunastu minutach często dzieje się coś, co dobrze pokazuje siłę audiobooków: przestajemy skupiać się na samym głosie i zaczynamy widzieć opowiadaną historię. W wyobraźni pojawia się pokój, ulica, krajobraz czy twarz bohatera, choć przed oczami nie ma ani jednej zapisanej strony. Tekst nadal jest dokładnie tą samą opowieścią, ale przestaje kojarzyć się z liczbą rozdziałów czy grubością książki. Jeśli trafimy na historię i interpretację, które rzeczywiście nas wciągną, 300 stron szybko przestaje wyglądać jak czytelnicze wyzwanie, a zaczyna oznaczać po prostu kilka lub kilkanaście godzin spędzonych w świecie, do którego chce się wracać.

Audioteka Klub – najlepsze rozwiązanie w przypadku długich historii

Przy trzydziesto- czy pięćdziesięciogodzinnych audiobookach problemem może okazać się kwestia kosztu regularnego słuchania. W tym kontekście rozwiązaniem może być Audioteka Klub, obejmujący aktualnie ponad 50 tys. audiobooków, audioseriali i podcastów, w tym ponad 200 superprodukcji. Mnóstwo wielostronicowych książek w formacie audio można słuchać w ramach jednej subskrypcji miesięcznej bez kupowania każdego tytułu osobno bądź w specjalnej cenie.

FAQ

Czy słuchanie audiobooka można traktować tak samo jak przeczytanie książki?

Czytanie i słuchanie są różnymi sposobami odbioru tekstu, ale badania pokazują, że audiobook nie musi oznaczać gorszego rozumienia historii. W eksperymencie Rogowsky, Calhoun i Tallal nie stwierdzono istotnych różnic w rozumieniu i późniejszym zapamiętaniu pomiędzy dorosłymi czytającymi tekst, słuchającymi go lub korzystającymi z obu form jednocześnie. Wyniku nie należy jednak automatycznie przenosić na każdego odbiorcę i każdy rodzaj tekstu.

Czy mózg inaczej przetwarza audiobook i tekst pisany?

Na poziomie odbioru bodźca oczywiście tak – czytanie zaczyna się od informacji wzrokowej, a audiobook od słuchowej. Badanie fMRI Deniz i współpracowników wykazało jednak bardzo duże podobieństwo semantycznych reprezentacji powstających podczas słuchania i czytania tych samych narracji.

Jak słuchać bardzo długich audiobooków i się nie zniechęcić?

Najlepiej nie traktować całkowitego czasu nagrania jak terminu do „odhaczenia”. Warto słuchać regularnie po kilkadziesiąt minut, wybrać konkretną sytuację – na przykład spacer lub dojazd – i wracać do audiobooka właśnie wtedy. Długa historia zaczyna przypominać serial, do którego wchodzi się po jednym odcinku.

Jakie długie audiobooki są dostępne w Audiotece?

W aktualnym katalogu znajdziemy m.in. „Shōguna” Jamesa Clavella – 51 godz. 40 min, „To” Stephena Kinga – 54 godz. 1 min, pełnych „Nędzników” Victora Hugo – 55 godz. 54 min, „Hrabiego Monte Christo” Alexandre’a Dumasa – 46 godz. 46 min oraz superprodukcję „Braci Karamazow” – 38 godz. 30 min.

Czy audiobooków z Audioteki można słuchać offline?

Tak. Nagrania można pobrać do pamięci urządzenia i później odtwarzać bez dostępu do internetu. Aplikacja pozwala również regulować prędkość od 0,5x do 2,0x oraz ustawić automatyczne zatrzymanie odtwarzania po określonym czasie.

Źródła:

1- Does Modality Matter? The Effects of Reading, Listening, and Dual Modality on Comprehension – Beth A. Rogowsky, Barbara M. Calhoun, Paula Tallal, 2016

2 – The Representation of Semantic Information Across Human Cerebral Cortex During Listening Versus Reading Is Invariant to Stimulus Modality – PMC