Cozy cardio. Ten trend łączy ruch z nadrabianiem lektur

A gdyby trening nie zaczynał się od motywacyjnego okrzyku, interwałów i wizji potu lejącego się po czole, lecz od wygodnych ubrań, przygaszonego światła i pytania: „czego dziś posłucham?” Cozy cardio zrobiło karierę w mediach społecznościowych właśnie dlatego, że odbiera aktywności fizycznej atmosferę kary. Zamiast walczyć o rekord, można wejść na walking pad, spokojnie pedałować na rowerku albo wyjść na marsz i włączyć audiobook. Nagle trzydziestominutowy trening staje się kolejnym rozdziałem, a książki, na które wiecznie brakowało czasu, zaczynają znikać z listy „do przeczytania”.

Czego dowiesz się z artykułu?

  • Czym właściwie jest cozy cardio;
  • kto zapoczątkował ten trend;
  • dlaczego nie trzeba ćwiczyć na granicy możliwości, żeby ruch miał sens;
  • jak połączyć spokojny trening z audiobookami;
  • jakie historie sprawdzają się podczas marszu lub jazdy na rowerku;
  • które audiobooki z Audioteki warto wybrać na początek;
  • jak zamienić słuchanie w dodatkową motywację do regularnego ruchu.

Co to jest cozy cardio?

Cozy cardio można przetłumaczyć dość dosłownie jako „przytulne cardio”, choć sama nazwa brzmi trochę tak, jakby ktoś próbował połączyć koc z bieżnią. I właściwie właśnie o to chodzi.

Trend spopularyzowała amerykańska twórczyni Hope Zuckerbrow, która zaczęła pokazywać w mediach społecznościowych swoje spokojne domowe treningi. Zamiast sportowego stroju, ostrego światła i głośnej muzyki pojawiały się wygodne ubrania, walking pad, poranny napój i przyjemna atmosfera. Zuckerbrow tłumaczyła, że zależało jej na zmianie własnej relacji z aktywnością – ruch miał przestać kojarzyć się z karaniem ciała i stać się czymś, na co faktycznie można mieć ochotę.

Cozy cardio nie ma sztywnego regulaminu. Może oznaczać spokojny marsz na bieżni, jazdę na rowerku stacjonarnym, lekki trening na orbitreku albo inną aktywność wykonywaną w komfortowych warunkach. Wspólnym mianownikiem jest niski próg wejścia i przyjemność, a nie bicie rekordów.

Cozy cardio z audiobookiem zamiast serialu

Pierwotne filmiki związane z trendem często pokazują osoby spacerujące na walking padzie przed telewizorem. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby ekran zastąpić słuchawkami. Ba, pod pewnymi względami audiobook pasuje tutaj jeszcze lepiej.

Nie wymaga patrzenia w jeden punkt, dlatego łatwo połączyć go z marszem po parku, spokojną jazdą na rowerze stacjonarnym czy chodzeniem na bieżni. Historia zajmuje głowę, podczas gdy ciało wykonuje powtarzalny ruch. Zamiast sprawdzać co kilkadziesiąt sekund, ile zostało do końca treningu, zaczynasz myśleć: „jeszcze jeden rozdział”, a potem… orientujesz się, że minęło czterdzieści minut! To bardzo przyjemny sposób na rozwiązanie dwóch klasycznych problemów naraz: „za mało się ruszam” i „nie mam kiedy czytać”.

Czy cozy cardio rzeczywiście „liczy się” jako aktywność?

Warto zachować proporcje. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że każda ilość ruchu jest lepsza niż brak ruchu, a ograniczanie siedzącego trybu życia ma znaczenie dla zdrowia. Dla dorosłych WHO zaleca łącznie 150-300 minut aktywności aerobowej o umiarkowanej intensywności tygodniowo albo odpowiednią ilość bardziej intensywnego wysiłku, a także ćwiczenia wzmacniające mięśnie co najmniej dwa razy w tygodniu.

Cozy cardio nie musi automatycznie spełniać definicji umiarkowanego treningu. Jeśli spacer jest bardzo wolny, nadal zwiększa ilość ruchu w ciągu dnia, ale niekoniecznie zastąpi mocniejszą aktywność. Prostym orientacyjnym testem jest rozmowa: przy umiarkowanej intensywności zwykle można mówić, ale śpiewanie byłoby już trudne.

Specjaliści komentujący sam trend zwracają jednak uwagę na jego inną zaletę: może pomóc zacząć się ruszać osobom, które wcześniej miały problem z regularnością albo źle kojarzyły trening. Łagodna, przyjemna forma obniża barierę wejścia. Nie chodzi więc o ogłoszenie końca siłowni. Chodzi o znalezienie sposobu, dzięki któremu ruch przestanie być pozycją na liście obowiązków.

Audiobook nagrodą za ruch

Prosty trik, który wyjątkowo dobrze pasuje do cozy cardio? Wybierz historię, której słuchasz tylko podczas ruchu. Masz thriller i właśnie wydarzyło się coś podejrzanego? Ciąg dalszy jutro na spacerze. Kończysz trening w środku świetnego rozdziału? Tym lepiej – kolejnego dnia naprawdę będziesz mieć powód, żeby założyć buty.

W ten sposób to nie sam trening ma być nagrodą. Nagrodą staje się historia, do której chcesz wrócić. Po pewnym czasie można wręcz zacząć kojarzyć spacer, rowerek czy bieżnię nie z obowiązkiem, ale z półgodzinną porcją ulubionej książki. Przy trzydziestu minutach dziennie robi się z tego około trzech i pół godziny słuchania tygodniowo. Dziewięciogodzinny audiobook? Niecałe trzy tygodnie spokojnych spacerów.

Jakie audiobooki najlepiej nadają się do cozy cardio?

Nie ma jednego gatunku, który działa zawsze. Sporo zależy od tempa treningu i tego, jak łatwo utrzymać koncentrację. Przy bardzo spokojnym marszu można spokojnie sięgnąć po literaturę piękną. Jeśli zdarza ci się odpływać myślami, lepiej sprawdzi się kryminał, thriller albo powieść z wyrazistym bohaterem. Do dłuższych sesji świetne są rozbudowane historie, bo tworzą dodatkowy cel: można sprawdzać, jak wiele książki udało się „przechodzić”.

W Audiotece znaleźliśmy osiem bardzo różnych propozycji, które można dopasować do własnej wersji cozy cardio.

1. „Czwartkowy Klub Zbrodni” – Richard Osman

Trudno wymyślić bardziej dosłowne połączenie „cozy” i historii, która nie pozwala się nudzić. Czworo mieszkańców spokojnego osiedla dla seniorów spotyka się, by dla rozrywki analizować nierozwiązane sprawy. Kiedy w ich otoczeniu naprawdę dochodzi do morderstwa, amatorskie śledztwo nagle przestaje być teoretyczne. Richard Osman łączy kryminalną zagadkę z brytyjskim humorem i bohaterami, z którymi szybko zaczyna się chcieć spędzać czas. To dobry materiał na marsz – fabuła podsuwa kolejne tropy, ale nie przytłacza ponurą atmosferą.

👉

2. „Zanim wystygnie kawa” – Toshikazu Kawaguchi

Jeżeli cozy cardio ma być naprawdę spokojnym rytuałem, trudno o bardziej klimatyczną scenerię niż niewielka tokijska kawiarnia. Jej goście mogą wrócić do przeszłości, ale obowiązują ich niezwykle restrykcyjne zasady. Najważniejsza brzmi: trzeba powrócić do teraźniejszości, zanim wystygnie kawa. Książka składa się z kilku emocjonalnych historii, dlatego dobrze dzieli się na krótsze sesje słuchania. Jednego dnia można wyjść na spacer z jedną opowieścią, następnego rozpocząć kolejną.

3. „Mężczyzna imieniem Ove” – Fredrik Backman

Ove nie jest człowiekiem, którego na pierwszym spotkaniu nazwalibyśmy przytulnym. Jest zasadniczy, zrzędliwy i przekonany, że większość ludzi robi praktycznie wszystko źle. Na szczęście Fredrik Backman potrzebuje trochę czasu, żeby pokazać, co znajduje się pod tą warstwą. „Mężczyzna imieniem Ove” miesza humor ze smutkiem i opowiada o samotności, sąsiedztwie oraz relacjach, które pojawiają się w życiu czasem wbrew naszej woli. Podczas spaceru łatwo dać się poprowadzić tej historii, bo nawet spokojniejsze fragmenty opierają się na bardzo wyrazistej postaci.

4. „Niespokojni ludzie” – Fredrik Backman

Co może pójść nie tak podczas oglądania mieszkania na sprzedaż? U Backmana odpowiedź brzmi: właściwie wszystko. Nieudany napad na bank prowadzi do sytuacji zakładniczej, w której grupa zupełnie obcych ludzi zostaje zamknięta razem w mieszkaniu. Brzmi jak początek thrillera, ale bardzo szybko okazuje się opowieścią o naszych lękach, rozczarowaniach i absurdach codzienności. Książka świetnie przełącza się między komizmem a poważniejszymi emocjami, dzięki czemu dziewięć godzin nie ciąży. Można ją rozłożyć na serię spacerów i codziennie spotykać tę samą dziwną grupę bohaterów.

5. „Yellowface” – R.F. Kuang

Opcja dla tych, którzy potrzebują mocniejszego silnika do chodzenia. June Hayward jest pisarką, której kariera nie rozwija się najlepiej. Jej znajoma Athena Liu odnosi natomiast spektakularne sukcesy. Kiedy Athena niespodziewanie umiera, June znajduje jej niewydany manuskrypt. I podejmuje decyzję, po której spokojny spacer może zacząć robić się coraz szybszy. R.F. Kuang prowadzi czytelnika przez świat ambicji, rynku wydawniczego, mediów społecznościowych i internetowych skandali. Im więcej bohaterka próbuje uratować własne kłamstwo, tym trudniej przerwać słuchanie.

6. „Krew z krwi” – Katarzyny Gacek

Jeżeli wciągnął Cię film „Na noże”, ten audiobook to będzie strzał w samą dziesiątkę! To lekki kryminał w stylu cosy crime, pełen rodzinnych tajemnic, humoru i nieoczywistych zwrotów akcji. Wciąga, ale nie przytłacza, dlatego świetnie sprawdzi się podczas spokojnego treningu, spaceru czy domowego cosy cardio. Ponad 12 godzin kryminalnej rozrywki w interpretacji Izabeli Perez (starczy nawet na kilka maratonów! )

7. „Projekt Hail Mary” – Andy Weir

A teraz wariant dla osób, które po piętnastu minutach zaczynają patrzeć na zegarek i potrzebują naprawdę mocnego rozproszenia. Ryland Grace budzi się na statku kosmicznym. Nie wie dokładnie, gdzie jest, dlaczego się tam znalazł ani co właściwie miał zrobić. Stopniowo odkrywa, że od powodzenia jego misji może zależeć przyszłość całej Ziemi. Andy Weir buduje historię z kolejnych problemów do rozwiązania, więc prawie każdy rozdział daje nowy powód, żeby zostać z bohaterem jeszcze chwilę.

8. „Lekcje chemii” – Bonnie Garmus

Elizabeth Zott jest chemiczką w rzeczywistości, która zdecydowanie nie jest gotowa traktować kobiety naukowczyni poważnie. Kiedy jej życie skręca w nieoczekiwanym kierunku i trafia do programu kulinarnego, wykorzystuje telewizję na własnych zasadach. „Lekcje chemii” mają sporo humoru, szybko budują sympatię do bohaterki i prowadzą historię w sposób, który dobrze znosi dzielenie na codzienne półgodzinne odcinki.

30 minut ruchu dziennie może oznaczać zaskakująco dużo książek

Najfajniejsza rzecz w połączeniu cozy cardio z audiobookami ujawnia się dopiero po kilku tygodniach.

Pół godziny nie brzmi imponująco, ale jeśli słuchasz przez pół godziny pięć razy w tygodniu, otrzymujesz 2,5 godziny audiobooka tygodniowo. W miesiącu – około dziesięciu godzin!

To mniej więcej cały „Mężczyzna imieniem Ove” albo „Stoner”. „Zanim wystygnie kawa” skończysz jeszcze szybciej. „Projekt Hail Mary” zajmie dwa miesiące spokojnego spacerowania, ale po drodze zbierze się około dziewiętnastu godzin ruchu.

Nagle nadrabianie książek przestaje konkurować z aktywnością o miejsce w kalendarzu. Jedno staje się częścią drugiego.

Możesz też odwrócić zasady: chodzisz tyle, ile trwa rozdział

Nie trzeba zaczynać od minut, kroków ani kilometrów. Dla osób, które nie przepadają za liczeniem parametrów treningowych, dużo przyjemniejszą jednostką może być… rozdział.

Włączasz książkę i idziesz do jego końca. Jednego dnia będzie to 22 minuty, innego 37. Z czasem można znaleźć własny rytm i odkryć, że najłatwiej utrzymać regularność wtedy, gdy przestaje się traktować każdy ruch jak test sportowy. To zresztą dobrze oddaje filozofię cozy cardio: najważniejszym pytaniem nie jest „ile wycisnę z dzisiejszego treningu?”, lecz „jak sprawić, żeby chciało mi się zrobić go również jutro?”

Nie musisz „optymalizować” każdej wolnej chwili

Łączenie ruchu z audiobookami może brzmieć jak kolejny internetowy sposób na zwiększanie produktywności: ruszaj się, ucz się, słuchaj, realizuj cele, najlepiej jednocześnie. Ale pamiętaj: w cozy cardio nie musimy maksymalnie wykorzystywać każdej minuty. Możemy po prostu zdecydować, że pół godziny spacerowania z dobrą książką jest przyjemniejszym sposobem spędzenia wieczoru niż kolejna godzina na kanapie ze scrollowaniem telefonu. Jeżeli przy okazji zaliczymy trochę ruchu i poznamy kolejne pięćdziesiąt stron historii – świetnie.

FAQ

Co to jest cozy cardio?

Cozy cardio to trend polegający na wykonywaniu lekkiej lub umiarkowanej aktywności fizycznej w komfortowej, przyjemnej atmosferze, na przykład podczas spokojnego marszu na walking padzie, jazdy na rowerku stacjonarnym albo spaceru z audiobookiem.

Kto wymyślił cozy cardio?

Określenie cozy cardio spopularyzowała Hope Zuckerbrow, która od 2022 roku publikowała w mediach społecznościowych filmy ze spokojnymi domowymi treningami nastawionymi na przyjemność z ruchu zamiast presji wyniku.

Czy podczas cozy cardio można słuchać audiobooków?

Podczas cozy cardio można słuchać audiobooków, a połączenie historii ze spokojnym marszem, bieżnią lub rowerkiem jest prostym sposobem na jednoczesne zwiększenie ilości ruchu i nadrabianie książek.

Jakie audiobooki z Audioteki sprawdzą się podczas cozy cardio?

Podczas cozy cardio warto sięgnąć w Audiotece między innymi po „Czwartkowy Klub Zbrodni”, „Zanim wystygnie kawa”, „Mężczyznę imieniem Ove”, „Niespokojnych ludzi”, „Yellowface”, „Stonera”, „Projekt Hail Mary” oraz „Lekcje chemii”.

Czy cozy cardio zastępuje każdy rodzaj treningu?

Cozy cardio może zwiększać codzienną ilość ruchu i przy odpowiedniej intensywności stanowić część aktywności aerobowej, ale nie musi zastępować wszystkich innych form ćwiczeń; WHO zaleca dorosłym również regularną aktywność wzmacniającą mięśnie.