Expeditionary Force Expeditionary Force

„Walczyliśmy po złej stronie wojny, której nie mogliśmy wygrać. I to były te dobre wieści” – przewodnik po serii „Expeditionary Force”, którego potrzebujesz

Pierwsze zdanie „Expeditionary Force” brzmi jak meldunek z katastrofy, ale Craig Alanson nie napisał zwykłej militarnej space opery. To seria, w której inwazja obcych, galaktyczna wojna, tajne operacje i desperackie misje idą ramię w ramię z humorem, absurdem oraz jedną z najbardziej bezczelnie błyskotliwych sztucznych inteligencji we współczesnym science fiction. Jeśli lubisz historie o ludzkości wrzuconej w konflikt znacznie większy niż jej możliwości, ale nie chcesz pompatycznej sagi z kamienną miną, „Expeditionary Force” może być dokładnie tym kosmicznym chaosem, którego szukasz.

Czego dowiesz się z tego artykułu?

  • Kim jest Craig Alanson i skąd wziął się pomysł na „Expeditionary Force”; 
  • o czym opowiada seria i dlaczego wyróżnia się na tle militarnego science fiction;
  • w jakiej kolejności słuchać kolejnych tomów dostępnych po polsku;
  • dlaczego wersja audio w Audiotece dobrze pasuje do tej historii;
  • czy warto sięgnąć po serię w Audioteka Klub.

Craig Alanson – autor, który postanowił odczarować schemat „ludzie kontra obcy”

Craig Alanson to amerykański autor science fiction i fantasy, znany przede wszystkim jako twórca serii „Expeditionary Force”. Zanim został pełnoetatowym pisarzem, pracował przy raportach finansowych, a swoje powieści pisał po godzinach i w weekendy. Po samodzielnym opublikowaniu trzech powieści na Amazonie w ciągu kilku miesięcy mógł porzucić dotychczasową pracę i zająć się pisaniem zawodowo.

Sam Alanson tłumaczył, że stworzył „Expeditionary Force” jako reakcję na popularny schemat opowieści, w których niewielka grupa żołnierzy z karabinami pokonuje inwazję obcych. Chciał napisać militarną space operę, dzięki której czytelnik będzie bardziej świadomy absurdu takiej sytuacji, mniej śmiertelnie poważną i po prostu znacznie zabawniejszą. I właśnie z tego napięcia – między galaktyczną katastrofą a komediowym nerwem – wyrasta cały urok serii.

O czym jest „Expeditionary Force”?

Punkt wyjścia jest prosty, ale nośny jak alarm bojowy na orbicie. 

Ziemia zostaje zaatakowana przez obcych, a ludzkość błyskawicznie odkrywa, że nie jest centrum wszechświata, lecz raczej prowincjonalnym graczem wrzuconym w konflikt potęg, których technologii i polityki kompletnie nie rozumie. 

W pierwszym tomie, „Dzień Kolumba”, żołnierz Joe Bishop trafia z ziemskiego pola walki w sam środek międzygwiezdnej wojny, a prawda o sojusznikach i wrogach okazuje się znacznie bardziej kłopotliwa niż pierwsze meldunki. Na początku cyklu ludzie zostają wciągnięci w wojnę po ataku Ruharów, a późniejsze „ocalenie” przez Kristangów szybko przestaje wyglądać jak dobra wiadomość.

Największym haczykiem serii jest jednak duet Joe Bishop i Skippy – pradawna, potężna, skrajnie pewna siebie sztuczna inteligencja, która ma ego rozmiarów pancernika i poczucie humoru ostre jak kosmiczny odłamek. 

„Expeditionary Force” łączy militarne science fiction, space operę, przygodę, polityczne intrygi, potyczki technologiczne i dialogi, które często skręcają w stronę komedii. To seria o ludziach próbujących przeżyć w galaktyce, gdzie prawie każdy wie więcej, ma lepszą broń i uważa Ziemian za ledwie rozgarnięte małpy. Co, trzeba przyznać, daje Alansonowi sporo miejsca na bardzo smaczne fabularne złośliwości.

Kolejne tomy serii „Expeditionary Force” po polsku

Seria „Expeditionary Force” najlepiej działa wtedy, gdy słucha się jej po kolei – od pierwszego kontaktu ludzkości z galaktycznym konfliktem po coraz bardziej ryzykowne misje, sojusze i konsekwencje wcześniejszych decyzji. Kolejne tomy rozwijają nie tylko główną intrygę, lecz także relacje między bohaterami, humorystyczną dynamikę Joe’ego Bishopa i Skippy’ego oraz coraz szerszy obraz kosmicznej polityki. Dlatego przed rozpoczęciem przygody warto sprawdzić właściwą kolejność części, żeby nie wpaść w fabularną czarną dziurę już na starcie.

  1. „Dzień Kolumba” – tom 1
  2. „SpecOps” – tom 2
  3. „Paradise” – tom 3
  4. „Kłopoty na Paradise” – tom 3,5
  5. „Black Ops” – tom 4
  6. „Godzina Zero” – tom 5
  7. „Mavericks” – tom 6
  8. „Renegaci” – tom 7
  9. „Armagedon” – tom 8
  10. „Walkiria” – tom 9
  11. „Masa Krytyczna” – tom 10
  12. „Pożar” – tom 11
  13. „Rozłam” – tom 12
  14. „Reperkusje” – tom 13
  15. „Rozgrywka” – tom 14
  16. „Tryb awaryjny” – tom 15
  17. „Konsekwencje” – tom 16

Zacznij od „Dnia Kolumba” i idź zgodnie z numeracją, bo humor, relacje między bohaterami oraz kolejne poziomy galaktycznej intrygi budują się stopniowo. 

Dlaczego warto słuchać „Expeditionary Force” w wersji audio?

„Expeditionary Force” bardzo dobrze słucha się w formie audiobooków, bo duża część uroku tej serii opiera się na rytmie dialogów, humorze wojskowym, zderzeniu powagi sytuacji z absurdalnymi komentarzami i relacji Joe’ego ze Skippym. To naprawdę dobry format dla osób, które lubią długie serie do słuchania w samochodzie, podczas spacerów, treningów albo codziennych dojazdów.

Wersja audio ma jeszcze jedną przewagę: pozwala lepiej wyczuć komediową temperaturę tekstu. Suche zdanie na papierze może być zabawne, ale dobrze podane w słuchawkach zyskuje dodatkowy błysk. A przy takiej serii ma to znaczenie, bo Alanson często rozbraja patos kosmicznej wojny jednym komentarzem albo dialogiem, który brzmi tak, jakby galaktyczny kryzys prowadził zespół ludzi skrajnie niedofinansowanych, przemęczonych i podejrzanie odpornych na rozsądek. Audiobooki z serii czyta Wojciech Masiak.

Dlaczego warto sprawdzić serię w Audioteka Klub?

Dla osób, które lubią długie cykle, Audioteka Klub jest najwygodniejszym sposobem na wejście w „Expeditionary Force”. Wszystkie części serii są dostępne w ramach jednej subskrypcji, więc nie trzeba kupować każdego tomu osobno ani zastanawiać się po zakończeniu jednej części, czy od razu sięgać po kolejną. To ważne, bo ta seria działa jak dobrze poprowadzona kampania science fiction – kolejne misje, zwroty akcji, galaktyczne tarapaty i dialogi Joe’ego ze Skippym naturalnie ciągną słuchacza dalej.

Zamiast kupować kolejne części pojedynczo i zastanawiać się, czy wejście w kilkunastotomowy cykl nie będzie zbyt dużym zobowiązaniem, można potraktować serię jak dłuższą przygodę w ramach jednej subskrypcji. Kończysz część, obiecujesz sobie przerwę, a potem Skippy gdzieś w tyle głowy już naciska czerwony przycisk z napisem: „dalej, małpo”.

FAQ

Czy „Expeditionary Force” nadaje się dla osób, które nie czytają militarnego science fiction?

Tak, ale pod jednym warunkiem: trzeba lubić humor i kosmiczną przygodę. Seria korzysta z wojskowego sztafażu, misji, operacji i konfliktów, ale nie jest suchym katalogiem uzbrojenia. Jej siłą są relacje, tempo, komediowe napięcie i absurd sytuacji, w której ludzkość próbuje nie zginąć w galaktycznej lidze znacznie cięższej niż jej własna kategoria wagowa.

Czy humor nie psuje powagi fabuły?

Nie, raczej ją równoważy. Stawka w serii bywa bardzo wysoka, ale Alanson często obniża temperaturę patosu żartem, ironią albo dialogiem. Dzięki temu „Expeditionary Force” nie zamienia się w monumentalny pomnik kosmicznej wojny. Bardziej przypomina dynamiczną kampanię science fiction, w której bohaterowie mają świadomość, że sytuacja jest tragiczna, ale ktoś i tak musi rzucić złośliwy komentarz.

Czy można słuchać tej serii fragmentami, czy wymaga pełnego skupienia?

Można słuchać fragmentami, bo rozdziały i sceny dobrze nadają się do codziennego rytmu: dojazdów, spacerów czy dłuższych tras. Przy bardziej strategicznych wątkach warto jednak zachować ciągłość, bo galaktyczna polityka, układy między rasami i kolejne zwroty akcji potrafią się zagęścić. Najlepszy model? Regularne słuchanie, bez wielomiesięcznych przerw między tomami.

Czy to bardziej seria o kosmosie, wojsku czy relacji bohaterów?

Najuczciwiej: o wszystkim naraz, ale sercem cyklu jest relacja bohaterów. Kosmos daje skalę, wojna daje stawkę, a Joe i Skippy nadają historii charakter. Bez ich dialogów byłaby to sprawna militarna space opera. Z nimi staje się czymś znacznie bardziej rozpoznawalnym: serią, do której wraca się dla akcji, ale zostaje się dla chemii między postaciami.