Okręty kosmiczne w cyklu „Man of War” H. Paula Honsingera wydają się tak prawdziwe, jak to tylko możliwe w sadze science-fiction.
Jest rok 2315. Unia Terrańska toczy wojnę międzygwiezdną z Kragami – obcą rasą dążącą do eksterminacji ludzkości. Niszczyciel „USS Cumberland”, którego dowódcą jest kapitan Max Robichaux, ma wziąć udział w kluczowej operacji. Jednak przedtem kapitan musi przywrócić okręt do sprawności bojowej, i bynajmniej nie chodzi tu o sprawy techniczne.
„Man of War. Wezwał nas honor” to klasyczna space opera, z mocno zaznaczonym wojskowym sznytem. Honsinger zna się na marynarce wojennej i zaszył w swojej opowieści mnóstwo związanych z tym akcentów. Tłumaczem cyklu jest Justyn „Vilk” Łyżwa, operator sił specjalnych Wojska Polskiego, który dołożył starań, by wszelkie militarne elementy były prawidłowo nazwane i opisane. Dodał też wiele własnych adnotacji i wyjaśnień.
„Man of War. Wezwał nas honor” jest powieścią „na poważnie”, skupioną na realizmie działań wojennych, strategii floty oraz niebanalnych relacjach wewnątrz załogi.
Intrygująca akcja, dbałość o detale kosmicznych bitew, dynamiczne dialogi i militarny humor. Pozycja obowiązkowa dla czytelników ceniących science-fiction o tematyce wojskowej i kosmicznych potyczkach na dużą skalę.
