Granie głosem bywa jak sport walki: niby stoisz w miejscu, a w środku wszystko pracuje na pełnych obrotach. W odcinku podcastu “Dobrze powiedziane” Julia Chatys rozmawia z Kasią Węsierską o drodze, która zaczęła się na ursynowskim osiedlu, prowadziła przez Disneyowy “hotelowy obóz”, a dziś wybrzmiewa w superprodukcjach Audioteki. Jest tu i klinczowanie, i Lego, i rap z sąsiedztwa, i ta jedna sekunda, w której odbierasz telefon… a twoje życie skręca w nową uliczkę.
Ursynów jako punkt wyjścia, czyli skąd Julia Chatys bierze energię
Julia Chatys w podcaście Audioteki “Dobrze powiedziane” nie opowiada Katarzynie Węsierskiej o swoim Służewiu jak o etapie do odhaczenia. To dla niej miejsce, które wciąż jest tak samo ważne. Aktorka mówi o powrotach na “stare śmieci” z czułością, która nie jest cukierkowa. Skojarzenia z osiedlem? Bazarek, delikatesy, park, znajome twarze z podstawówki i ten dziwny moment, kiedy dawne dzieciaki nagle same mają potomstwo.
Zamiast nostalgii na pokaz w rozmowie wybrzmiewa coś zdecydowanie ważniejszego i bardziej konkretnego: poczucie zakorzenienia. Dla Julii Chatys rodzinne osiedle jest “miastem w mieście” i bezpiecznym azylem, w którym można wrócić do siebie, poukładać Lego, odpalić film, popatrzeć na drzewa rosnące razem z dzielnicą. I to właśnie z tej osiedlowej “twardości” bierze się jej “nerw”: reakcja natychmiastowa, gotowość do stanięcia za sobą i za bliskimi.
Jak zaczęła się jej droga aktorska: Dom Sztuki, Machulscy i kolejne kroki
W podcaście Audioteki Julia Chatys mówi, że aktorstwo nie zaczyna się od wielkich planów, tylko od kogoś, kto zobaczy w dziecku iskrę i nie przestraszy się ognia. U niej na początku kariery był Dom Sztuki na Wiolinowej, potem ognisko u Machulskich, dalej kolejne kroki – aż po szkołę w Łodzi.
Julia opowiada Katarzynie Węsierskiej o nauczycielu, który po latach przyszedł na premierę i powiedział wprost: „Tu jest twoje miejsce”. Dla aktorki było to najlepsze potwierdzenie rozwoju. Sama nie pochodzi z artystycznej rodziny – tata był policjantem, mama pracowała w administracji, siostra robi karierę IT. Zawsze miała jednak pełne wsparcie i nigdy nie była straszona tym, że nie da rady.

Szkolne doświadczenia i stawianie granic. Co ukształtowało Julię Chatys poza sceną?
Julia Chatys bardzo konkretnie opowiada o tym, jak wyglądało dorastanie w szkole, kiedy od 9. roku życia musiała regularnie znikać na plany filmowe i teatralne. Miała jasny warunek postawiony przez rodziców i szkołę: dobre oceny i wzorowe zachowanie. Właśnie ta “inność” – ciągłe nieobecności, zwolnienia za zgodą dyrekcji, przychylność części nauczycieli – stała się dla rówieśników pretekstem do szykan. Julia mówi wprost o wyśmiewaniu, obgadywaniu i narastającej agresji, która z roku na rok była coraz silniejsza, szczególnie w gimnazjum. Początkowo aktorka próbowała sobie radzić sama, nie angażując dorosłych, a gdy w końcu pojawiły się interwencje, efekt bywał odwrotny od zamierzonego – po rozmowach “wychowawczych” sytuacja jeszcze się zaostrzała. Przełom przyszedł dopiero w liceum, gdy Chatys zdecydowała, że nie będzie już “przełykać” wszystkiego i zacznie stawiać granice. Z dzisiejszej perspektywy mówi o tym bez patosu, ale jasno zaznacza, że te doświadczenia nauczyły ją twardości, walki o siebie i szybkiego reagowania – cech, które później okazały się niezbędne w wymagającym, często niesprawiedliwym świecie aktorstwa.

👉Słucham: Dobrze powiedziane: Julia Chatys – Audiobook – Katarzyna Węsierska – Audioteka | Audioteka
Łódzka filmówka i Disney: rola przypadku, telefonu i wielkiej przygody
Julia w podcaście Audioteki zdradza, że do łódzkiej filmówki dostała się… z listy rezerwowej, a o wszystkim zadecydowały: telefon, remis punktowy i nazwisko na literę C. Brzmi jak żart, ale okazuje się, że właśnie takie są czasem drzwi do świata, w którym potem trzeba już udowodnić wszystko pracą.
A Disney, w którym Chatys robiła karierę jako dziecko? Zapytana o ten temat, studzi emocje bardzo szybko. W jej opowieści nie ma mowy o “łapaniu Pana Boga za nogi”, jest za to wspomnienie zderzenia młodej aktorki z dużą, międzynarodową machiną produkcyjną. Ta praca oznaczała półtoramiesięczne zamknięcie w hotelu, codzienne przygotowania do kolejnych scen, długie ujęcia kręcone niemal “na raz” i ciągłe bycie w trybie “Disney friendly” – od zachowania po sposób pracy.
Dla Julii była to intensywna, chwilami egzotyczna przygoda, która dawała ogromne doświadczenie, ale nie miała wiele wspólnego z bajkową wizją kariery. Aktorka stwierdza, że gdyby w tamtym czasie istniały media społecznościowe w dzisiejszej formie, jej wizerunek “polskiej Hannah Montany” mógłby urosnąć błyskawicznie – i równie szybko stać się ciężarem, z którym musiałaby się zmierzyć bardzo wcześnie.
Od dubbingu do superprodukcji Audioteki: dlaczego dziś głos gra pierwsze skrzypce?
Julia Chatys odróżnia dubbing od grania w audioserialach. Dubbing kocha od dzieciństwa – pamięta jeszcze dziś pracę “na papierze”, przekładanie kartek, time kody, rytm, który trzeba mieć we krwi. Ale współpraca z Audioteką daje jej coś więcej: pełny proces tworzenia postaci. To nie tylko “wejść, nagrać, wyjść” – to budowanie roli, napięcia, relacji. I do tego spotkania, które brzmią jak aktorska uczta, jak np. sceny z Janem Fryczem w audioserialu Audioteki “SuperNova”, z Piotrem Polakiem w “Last Night” czy z Jackiem Borcuchem w “Terapeucie”. Julia mówi wprost: nigdy nie śmiała o tym marzyć. Jednocześnie przyznaje, że po nagraniach bywa “wypruta”, bo tu męczy nie czas jak na planie serialowej “fabryki”, tylko intensywność emocjonalna.



Gdzie posłuchać rozmowy z Julią?
Jeśli chcesz usłyszeć całą rozmowę z Julią Chatys, włącz odcinek podcastu „Dobrze powiedziane” w aplikacji Audioteki albo odsłuchaj go na YouTube. Dlaczego warto? Bo w podcaście znajdziesz w nim mnóstwo detali, które nie mieszczą się w tym streszczeniu: od osiedlowych anegdot po kulisy nagrań największych audioseriali. Ta rozmowa pokazuje Julię nie jako “głos superprodukcji”, ale jako człowieka z historią, charakterem i ogromną samoświadomością.
Podsumowanie
- W odcinku podcastu “Dobrze powiedziane” Julia Chatys opowiada o dorastaniu na Ursynowie i o tym, jak osiedlowe doświadczenia ukształtowały jej charakter.
- Aktorka wraca do trudnych szkolnych lat, wykluczenia i momentu, w którym nauczyła się stawiać granice.
- W rozmowie z Katarzyną Węsierską pojawia się wątek Disneya i wczesnego zderzenia z dużą produkcją.
- Julia tłumaczy w podcaście, dlaczego dubbing i audioseriale są dla niej naturalnym przedłużeniem aktorstwa, a nie jego “łatwiejszą” formą.
- Rozmowa Audioteki pokazuje drogę aktorki do superprodukcji dźwiękowych – warto jej posłuchać w całości w naszej aplikacji lub na YouTube.
Mogą Cię zainteresować





