Twarz w tłumie

2.5
Po śmierci żony Dean zostaje sam jak palec i musi sobie jakoś radzić. Przeprowadza się, próbuje nauczyć się gotować, co jakiś czas dzwoni do przyjaciela. Z poprzedniego życia została mu już tylko jedna przyjemność – oglądanie meczów baseballowych w telewizji. Jednak gdy podczas jednej z transmisji Dean widzi na ekranie dentystę, który w dzieciństwie leczył mu zęby, mężczyzna wie, że to nie mogło być tylko przewidzenie. Twarz w tłumie to krótka opowieść Stephena Kinga i Stewarta O’Nana. Wydano ją w formie papierowej oraz nagrania. Lektorem audiobooka jest Krzysztof Globisz. Znany aktor doskonale operuje tekstem, sprawiając, że słuchacz wsiąka w opowieść od pierwszej sekundy. Nagranie nie jest długie, to niecała godzina czterdzieści minut – w sam raz na podróż czy spacer. Głównym tematem opowieści są osoby, które pojawiają się na ekranie telewizora Deana. Wszystkie one już nie żyją, a jednak widzi je, gdy rozsiadają się na trybunach podczas właśnie oglądanego meczu. Czy to zwidy? A może to z tęsknoty za dawnym życiem starszy mężczyzna widzi ich wszystkich? Ani bohater, ani czytelnik nie wiedzą, dlaczego Dean widzi tych ludzi na trybunach. Nie wszystkich lubił, niektórych znał ledwie co, a jednak pojawiają się na ekranie właśnie wtedy, gdy mężczyzna ogląda transmisje. Nim jednak dojdzie do tego wszystkiego, czytelnik otrzymuje sporo informacji na temat samego Deana, jego życia i zwyczajów. Dowiadujemy się, jak zmarła jego żona i co się od tego momentu zmieniło. W międzyczasie, gdy już pojawiają się zmarłe osoby, narrator informuje też o tym, co łączyło z nimi Deana. Tak naprawdę oglądanie ich na ekranie jest znacznie krócej opisane niż cała otoczka tego, kim byli i jakie wydarzenia bohater zapamiętał z nimi w roli głównej. Muszę przyznać, że Twarz w tłumie to historia, która w ogóle nie porywa. Wątek pojawiających się postaci jest ciekawy, ale jakby zepchnięty na dalszy tor. Ważniejsze okazują się relacje międzyludzkie i historie postaci. To jest oczywiście intrygujące, ale gdy sięga się po Kinga, oczekuje się raczej czegoś więcej – atmosfery grozy, ciarek na plecach. Twarz w tłumie to opowieść, którą można przeczytać, jeśli ma się chwilę wolnego. Jeśli chodzi o audiobooka, warto zaopatrzyć się w niego na czas podróży czy spaceru, podczas zajęć w domu lub innych czynności. To krótka historia przeczytana w bardzo dobry sposób, w sam raz na zabicie czasu.
Agnieszka 27.12.2017
4.5
Ciekawe
Paweł 12.07.2017
3
mało wciągająca, może dlatego, że nie lubię krótkich form
Bozena 09.10.2016