„Chłopki. Opowieść o naszych babkach” stały się jednym z największych polskich fenomenów wydawniczych ostatnich lat. Książka Joanny Kuciel-Frydryszak sprzedała się w ponad pół miliona egzemplarzy, a jej wersja audio w interpretacji Marii Peszek również zdobyła ogromną popularność. Zanim jednak powstały „Chłopki”, istniało niezwykłe archiwum: setki listów pisanych przez młode Polki, które w latach 30. XX wieku wyjechały do pracy na francuskich farmach. To właśnie ich historie są sercem książki „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji”, której audiobook pojawił się w Audiotece.
Czego dowiesz się z artykułu?
- kim były Polki pracujące na francuskich farmach w latach 30. XX wieku;
- dlaczego pozostawiły po sobie wyjątkowe archiwum listów;
- kim była Julia Lachowicz-Duval, do której emigrantki zwracały się jak do matki;
- jaki związek ma książka „Polki w polu” z bestsellerowymi „Chłopkami” Joanny Kuciel-Frydryszak;
- jak wyglądała praca i codzienność polskich robotnic rolnych we Francji;
- co o życiu kobiet na polskiej wsi mówią pamiętniki zebrane przez Antoninę Tosiek;
- gdzie można posłuchać audiobooków „Polki w polu” oraz „Przepraszam za brzydkie pismo”.
„Chłopki” stały się fenomenem. Sprzedano pół miliona egzemplarzy!
Kiedy w maju 2023 roku ukazały się „Chłopki. Opowieść o naszych babkach”, trudno było przewidzieć skalę późniejszego sukcesu. Joanna Kuciel-Frydryszak oddała w książce głos kobietom, które przez dziesięciolecia pozostawały na marginesie wielkiej historii: gospodyniom, robotnicom folwarcznym, mamkom, dziewkom pracującym w zamożniejszych gospodarstwach, matkom i córkom harującym od rana do nocy.

Czytelnicy odnaleźli w tych historiach własne rodziny. Do 2025 roku sprzedaż książki przekroczyła pół miliona egzemplarzy, co jest wynikiem wyjątkowym dla polskiej literatury faktu. „Chłopki” zostały także uhonorowane Bestsellerami Empiku 2023 zarówno w kategorii literatura faktu, jak i audiobook.
Ogromne zainteresowanie „Chłopkami” pokazało, jak silna jest potrzeba poznawania historii nie przez pryzmat polityków, bitew i dat, ale przez doświadczenia zwykłych ludzi. Szczególnie tych, po których nie pozostały pamiętniki wydawane w wielkich nakładach ani nazwiska obecne w podręcznikach. W przypadku „Polek w polu” taka historia przetrwała dzięki czemuś znacznie bardziej osobistemu – listom pisanym w chwilach, gdy ich autorki potrzebowały pomocy.
Marzenie o lepszym życiu
Po I wojnie światowej Francja potrzebowała pracowników. Umowa zawarta między Polską a Francją we wrześniu 1919 roku otworzyła drogę do masowej migracji zarobkowej. W kolejnej dekadzie do Francji przyjechały setki tysięcy Polaków. Najbardziej znana jest historia robotników trafiających do kopalń na północy i wschodzie kraju, znacznie mniej mówiło się o kobietach kierowanych do pracy w gospodarstwach rolnych.
Polki zatrudniano między innymi jako pracownice gospodarskie i osoby zajmujące się bydłem. Formalnie ich umowy miały określać wynagrodzenie, miejsce zakwaterowania oraz warunki pracy. Dokumenty nie zawsze jednak miały wiele wspólnego z codziennością.
Kobiety trafiały na rozsiane po francuskiej prowincji gospodarstwa, często bez znajomości języka i bez bliskich osób w pobliżu. Niektóre nie wiedziały wcześniej nawet dokładnie, gdzie zostaną wysłane. Miały pracować, zarabiać i być może odłożyć pieniądze, które pozwolą poprawić sytuację własną albo rodziny pozostawionej w Polsce. Zamiast tego część z nich spotykała się z pracą ponad siły, problemami z wypłatą należnego wynagrodzenia, fatalnym zakwaterowaniem czy przemocą. Zachowane listy opisują również przypadki przemocy seksualnej. Badania nad archiwum pokazują, że niektóre kobiety zachodziły w ciążę w wyniku gwałtu, a później próbowały ukrywać ciążę lub musiały oddawać dzieci pod opiekę innych osób.
Ich sytuację dodatkowo komplikowała izolacja: pracując na pojedynczych gospodarstwach, nie miały wokół siebie dużej społeczności emigrantów. Niedzielna msza bywała jedną z niewielu okazji, by spotkać rodaków i przez chwilę mówić po polsku.

Zostało około 1300 listów. To niezwykłe archiwum historii kobiet
To, że możemy dziś usłyszeć ich głosy, jest właściwie historycznym wyjątkiem. Robotnice rolne należały do grup, po których zwykle pozostawało bardzo mało osobistych dokumentów. Wiele autorek listów miało ograniczone wykształcenie, pisały fonetycznie, gwarą, bez interpunkcji i nie zawsze zgodnie z zasadami polszczyzny. Nie tworzyły tekstów z myślą o przyszłych historykach.
Pisały, ponieważ miały problem. We francuskim archiwum departamentalnym Indre-et-Loire zachował się korpus około 1300 listów skierowanych do inspektorki Julie Duval. Badaczki, które zajęły się dokumentami, musiały najpierw odczytać często bardzo trudne rękopisy, a następnie je opracować i przetłumaczyć.
Właśnie to sprawia, że „Polki w polu” są czymś więcej niż opracowaniem historii emigracji. Najważniejsze są tutaj konkretne kobiety, które same opisują swoją sytuację. W listach pojawiają się takie tematy, jak praca, pieniądze, niesprawiedliwość, miłość, dzieci, samotność i strach. Często najważniejsza jest jednak rzecz bardzo podstawowa: potrzeba znalezienia człowieka, który potraktuje ich problem poważnie.
„Kochana Mamusiu”. Kim była Julia Lachowicz-Duval?
Tym człowiekiem dla wielu kobiet stała się Julia Lachowicz-Duval, występująca we francuskich źródłach również jako Julie Duval. Urodziła się w 1875 roku we Lwowie. Znała polski i doskonale radziła sobie także z listami pisanymi gwarą, fonetycznie i przez osoby słabo posługujące się pismem. Co szczególnie ciekawe, zawodową misję, dzięki której zapisała się w historii setek emigrantek, rozpoczęła stosunkowo późno. W wieku 55 lat podjęła naukę w szkole przygotowującej kobiety do pracy społecznej, a następnie została inspektorką kobiecej siły roboczej w rolnictwie w okolicach Tours. Funkcję pełniła do wiosny 1935 roku.
Nie była dla robotnic anonimową przedstawicielką administracji. Pisały do niej „Kochana Mamusiu”, prosiły o rady, interwencje i pomoc w sytuacjach, z którymi same nie potrafiły sobie poradzić. Z zachowanych materiałów wynika, że Duval tworzyła dokumentację dotyczącą poszczególnych kobiet, gromadząc listy, raporty, statystyki i korespondencję urzędową. Dzięki tej skrupulatności archiwum przetrwało.
Jest w tej historii pewien paradoks. Kobiety pisały do niej, ponieważ chciały rozwiązać problem tu i teraz. Prawdopodobnie żadna nie zastanawiała się nad tym, czy jej kilka zapisanych kartek zostanie przeczytanych niemal sto lat później, a właśnie dzięki tym kartkom odzyskały głos.
„Polki w polu” powstały osiem lat przed „Chłopkami”
Historia samej książki również jest nietypowa. „Polonaises aux champs. Lettres de femmes immigrées dans les campagnes françaises (1930–1935)” ukazały się we Francji już w 2015 roku, czyli osiem lat przed premierą „Chłopek”. Nad opracowaniem archiwum pracowały Sylvie Aprile, Maryla Laurent, Janine Ponty, Elżbieta Łątka i Monika Salmon-Siama.

Polska edycja pod tytułem „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” ukazała się 12 sierpnia 2026 roku. Powiązanie z bestsellerem Joanny Kuciel-Frydryszak jest bardzo konkretne: dokumenty zgromadzone wokół historii polskich robotnic we Francji były jednym ze źródeł wykorzystanych podczas pracy nad „Chłopkami”.
Dzięki polskiemu wydaniu można więc wrócić do jednego z materiałów znajdujących się za książką, która kilka lat później uruchomiła w Polsce ogromną rozmowę o pochodzeniu, pracy kobiet i doświadczeniach naszych babek oraz prababek.
„Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” jest już dostępna w Audiotece.
„Przepraszam za brzydkie pismo”. Dziewięćdziesiąt tysięcy potencjalnych pamiętnikarek
Innym wyjątkowym archiwum kobiecych doświadczeń zajęła się Antonina Tosiek w książce „Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet”. Autorka sięgnęła po setki oryginalnych rękopisów i maszynopisów nadsyłanych na konkursy pamiętnikarskie, a także po dane statystyczne i opracowania naukowe.

W latach 1933–1995 w konkursach organizowanych dla mieszkańców wsi mogło wziąć udział nawet 90 tysięcy kobiet. Za tą liczbą kryją się indywidualne historie – zapisywane w różnych momentach, miejscach i warunkach.
Julianna pisała w latach 30., nocami i w tajemnicy przed mężem. Danka w latach 60. siadała do pamiętnika rankiem, czekając, aż rozpali się w piecu. Teresa w 1983 roku pisała w autobusie PKS wiozącym ją do pracy w pobliskiej masarni. Janka marzyła o studiach polonistycznych, ale okazała się bardziej potrzebna w gospodarstwie. Zamiast studentką została więc pamiętnikarką.
Te kobiety różniło niemal wszystko: czas, w którym żyły, sytuacja rodzinna, wykształcenie i zakres obowiązków. Łączyła je potrzeba opowiedzenia o własnym życiu i uznania, że również ono zasługuje na uwagę.
Pisanie jako forma sprzeciwu
Dla wielu bohaterek książki Antoniny Tosiek spisywanie wspomnień było czymś więcej niż udziałem w konkursie. Stanowiło akt uznania, że ich osobista historia jest ważna i może mieć znaczenie wykraczające poza sferę prywatną.
Kobiety własnymi słowami opowiadały o biedzie, przemocy, wstydzie, pracy oraz ograniczeniach wynikających z przypisanych im ról społecznych. Pisząc, sprzeciwiały się dominującym normom kulturowym i przekonaniu, że doświadczenie wiejskiej kobiety nie jest tematem godnym utrwalenia.
Ich pamiętniki pokazują także, że nie istnieje jeden uniwersalny życiorys „chłopki” czy „rolniczki”. Popularne obrazy polskiej wsi bywają zbudowane ze stereotypów oraz zbiorowych wyobrażeń o ludowości. Tymczasem prawdziwe doświadczenia wiejskich kobiet były wielowymiarowe, niejednoznaczne i bardzo różnorodne.
Antonina Tosiek, łącząc analizę źródeł z wrażliwością na losy konkretnych bohaterek, stworzyła szeroki i poruszający obraz przemian polskiej wsi w XX wieku.
Listy i pamiętniki – dwa sposoby odzyskiwania głosu
„Polki w polu” i „Przepraszam za brzydkie pismo” opierają się na innych rodzajach dokumentów. Bohaterki pierwszej książki pisały przede wszystkim dlatego, że znalazły się w trudnej sytuacji i potrzebowały natychmiastowej pomocy. Autorki pamiętników analizowanych przez Antoninę Tosiek odpowiadały natomiast na konkursowe zaproszenie do opowiedzenia własnego życia.
W obu przypadkach pozostawione teksty są wyjątkowo osobistymi świadectwami. Nie przedstawiają abstrakcyjnej figury „polskiej chłopki”, lecz konkretne kobiety mające własne potrzeby, ambicje, lęki, pragnienia i rozczarowania.
Listy polskich emigrantek pokazują cenę marzenia o lepszym życiu za granicą. Pamiętniki wiejskich kobiet pozwalają z kolei prześledzić przemiany zachodzące na polskiej wsi przez większą część XX wieku. Razem tworzą wielogłosową historię, której przez dziesięciolecia brakowało w głównym nurcie opowieści o Polsce.

FAQ
O czym jest książka „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji”?
„Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” opowiada o polskich kobietach pracujących na francuskich farmach w latach 30. XX wieku. Podstawą książki są autentyczne listy, w których emigrantki opisywały ciężką pracę, wyzysk, samotność, przemoc, macierzyństwo i tęsknotę za Polską.
Jaki związek ma książka „Polki w polu” z „Chłopkami” Joanny Kuciel-Frydryszak?
Listy i dokumenty opisane w „Polkach w polu” były jednym ze źródeł wykorzystanych przez Joannę Kuciel-Frydryszak podczas pracy nad „Chłopkami. Opowieścią o naszych babkach”. Francuskie opracowanie tego archiwum ukazało się już w 2015 roku, osiem lat przed premierą „Chłopek”.
Kim była Julia Lachowicz-Duval z książki „Polki w polu”?
Julia Lachowicz-Duval była pochodzącą ze Lwowa inspektorką zajmującą się w latach 30. polskimi robotnicami rolnymi we Francji. Kobiety pisały do niej z prośbami o pomoc i radę, a w listach zwracały się do niej często jak do matki. Zgromadzona przez nią dokumentacja pozwoliła zachować niezwykłe świadectwa życia emigrantek.
Kiedy audiobook „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” będzie dostępny w Audiotece?
Audiobook „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” pojawi się w Audiotece wkrótce. Tytuł znajduje się już w zapowiedziach, natomiast szczegóły dotyczące obsady nagrania zostaną podane wraz z premierą.
Gdzie można posłuchać audiobooka „Chłopki. Opowieść o naszych babkach”?
Audiobook „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” jest dostępny w Audiotece. Książkę Joanny Kuciel-Frydryszak czyta Maria Peszek, a pełne nagranie trwa 15 godzin i 15 minut.